Z okazji tegorocznego Tygodnia z Internetem (#TZI2017) uczestnicy właśnie rozpoczynającej się wiosennej edycji Kursu Komputerowego dla Seniorów wzięli udział w zajęciach "Selfuj się kto może!". Format sprawdzony już dwa lata temu, i tym razem przyniósł mnóstwo śmiechu i radości. Efekty naszej pracy z tabletami podziwiać możecie poniżej:
Blog biblioteczny - zapraszamy Was do fascynującego świata książek, spotkań czytelniczych i warsztatów.
Każdy znajdzie tu coś dla siebie!
czwartek, 6 kwietnia 2017
wtorek, 28 marca 2017
piątek, 3 marca 2017
Z literacką wizytą w Japonii

Wczoraj na dyskusji przy filiżance kawy spotkał się nasz Klub Książki. Tematem marcowym była książka japońskiej autorki Hiromi Kawakami "Sensei i miłość", rzecz wymagająca przez swą odmienność - powolny rytm, skupienie na szczegółach, kontemplacyjność, koncentrację na drobnych wydarzeniach dnia codziennego. Hiromi Kawakami jest jedną z najwybitniejszych współczesnych pisarek
japońskich, laureatką wielu nagród i jedną z najczęściej tłumaczonych na
język polski.
Bohaterami książki są Tsukiko Ōmachi, samotna 37-letnia kobieta, oraz 70-letni emerytowany nauczyciel języka japońskiego, Sensei Harutsuna Matsumoto. Złożenie identycznego zamówienia w miejscowym barze sprawia, że ich życie nabierze innych barw.
Tytułowa miłość, jako relacja międzyludzka, często pojawia się w utworach autorki, opiera się ona jednak raczej na pragnieniu jakiejkolwiek wspólnoty niż szalonych,
romantycznych porywach – trudno ją wyrażać, a nawet w
relacji między matką a córką („Manazuru”) przeważa uczucie
samotności i niezrozumienia. Wszyscy u Kawakami żyją w pojedynkę.
Boją się zobowiązań, nie tylko wobec ludzi – uwagi na temat
niechęci do trzymania zwierząt z obawy, że można by się było do
nich przywiązać, wyraża zarówno pan Nakano, jak i Sensei. Postaci
nie planują zbytnio swoich działań, ich spotkania są często
przypadkowe, wszystko zdaje się wydarzać samo z siebie. Dorosłość
i tłumaczenie sobie rzeczywistości przychodzi opornie, życie rodzi
głównie kłopoty, niezręczne sytuacje i niezrozumienie. (http://japonia-online.pl/article/506)
Czy jest to jednak książka o miłości? Niekoniecznie. Bardziej chyba o samotności i strachu z niej wynikającym.
Jakie wrażenia wywołała w naszych Klubowiczach? Oto przykładowe opinie:
Powolność, delikatność, refleksyjność, kontemplacja, napisana jak w pigułce.
Spokojna, a jednocześnie buduje napięcie i rodzi pytania, co dalej?
Ciekawe - mało ze sobą rozmawiali, ale stworzyła się między nimi bliskość, i ta bliskość drugiej osoby jest najważniejsza.
Ten dystans stwarzał szczególny rodzaj porozumienia - nikt się nie spieszył, nie zdobywał nikogo, nie poganiał. Oboje czekali na coś więcej z rozwagą i ten dystans dał czas na porozumienie.
Początkowo nużąca ze względu na powolny rytm. Później stopniowo zaczyna przemawiać. Zaczynamy rozumieć zamiar autora, który daje czytelnikowi czas na zagłębienie się w temacie i zrozumienie intencji.
Jedyne, co mogę dodać, to - polecamy!
Za miesiąc - "Rachunek" J.Karlssona.
Za miesiąc - "Rachunek" J.Karlssona.
sobota, 25 lutego 2017
Nasze kartonowe cuda
Ferie się kończą, a wraz z nimi zakończyły się zajęcia pt. "Kartonowe cuda", w czasie których czarowaliśmy z kartonem właśnie. Co z niego powstało? Maski karnawałowe, kartki walentynkowe, a nawet ramki na zdjęcia czy pudełka na skarby.
Wszystkim dzieciom dziękujemy za wspaniałą zabawę i zapraszamy za rok!
sobota, 11 lutego 2017
Randka w ciemno z książką 2017
Już od dzisiaj zapraszamy Was na coroczną randkę - "Randkę w ciemno z książką" oczywiście.Tym razem uwieść próbować Was będą pierwsze zdania książek.
Mówi się, że pierwsze zdanie tekstu ma decydujący wpływ na to, czy sięgniemy - lub nie - po daną książkę. Niektórzy pisarze przyznają, iż skonstruowanie pierwszego zdania nowo powstającego dzieła potrafi im zająć kilka miesięcy - ono po prostu musi być idealne, porywające, zachęcające... W końcu determinuje ciąg dalszy tej rodzącej się relacji z potencjalnym czytelnikiem :)
Sprawdźcie więc, komu udała się ta sztuka! Zapraszamy!
piątek, 10 lutego 2017
Dzień Bezpiecznego Internetu 2017
W miniony wtorek obchodziliśmy Dzień Bezpiecznego Internetu. Obchodzony jest on z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2004 roku i ma na
celu inicjowanie i propagowanie działań na rzecz bezpiecznego dostępu
dzieci i młodzieży do zasobów internetowych. W Polsce Dzień Bezpiecznego Internetu od 2005 roku organizowany jest przez Polskie Centrum Programu Safer Internet. (www.saferinternet.pl/pl/dzien-bezpiecznego-internetu)
W tym roku obchodom przyświecało hasło „Razem zmieniamy Internet na lepsze”. W związku z tym przez cały tydzień spotykaliśmy się z uczniami klas piątych zaprzyjaźnionej szkoły, by porozmawiać o tym,
na
czym polega odpowiedzialne i bezpieczne korzystanie z sieci; co
dzieje się z informacjami zamieszczanymi przez nas w Internecie oraz
jak można się chronić przed zagrożeniami, które niesie
użytkowanie Internetu. Dziękuję raz jeszcze dzieciom za wspaniałe zajęcia - już wiem, że odpowiedzialne korzystanie z Internetu nie jest Wam obce.
Do
przeprowadzenia warsztatów wykorzystane zostały materiały z serwisów:
edukacjamedialna.edu.pl, cyfrowa-wyprawka.org.
piątek, 3 lutego 2017
DKK w raju....?
Lutowe spotkanie naszego Klubu Książki dotyczyło pozycji
napisanej przez irańską autorkę Shahrnush Parsipur pt. "Kobiety
bez mężczyzn".
Autorka za wydaną w 1989 roku książkę została wtrącona do
więzienia, jej wydawca został także aresztowany, wydawnictwo
zamknięte, a to małe, niepozorne dzieło trafiło na listę książek
zakazanych ze względu na temat, który podejmowało - czyli kobiety.
Jak mówi sama autorka:
Szanuję islam
tak, jak szanuję inne religie. W książce nie odnoszę się do
islamu praktycznie w ogóle. Piszę o kobietach.1
Książka
ta to napisana zadziwiająco bezpośrednim i bezpretensjonalnym, acz
nie stroniącym od ostrych wyrażeń i kolokwializmów językiem
opowieść o pięciu kobietach, pochodzących z różnych środowisk
i bogatych w odmienne doświadczenia. Ich losy przecinają się i
łączą na krótką chwilę w pięknym ogrodzie w Karadż, który
staje się namiastką kobiecej utopii, miejscem, gdzie bohaterki
znajdują schronienie, uciekając od męskiej dominacji i opresyjnych
reguł społecznych.2
(...) Wedle
słów autorki, jej intencją było zakwestionowanie utrwalonych
stereotypów dotyczących roli kobiety w irańskiej kulturze i
zwrócenie uwagi na hipokryzję, tak kobiet, jak i mężczyzn, w
realizowaniu tradycyjnych wzorców.
Autorka
zostawia nas z dużym polem do interpretacji, bez gotowych odpowiedzi,
zmusza do zastanowienia się, a proces ten prowadzi nas do wniosków,
których w pierwszym odruchu wcale byśmy się nie spodziewali.
Rajski kobiecy ogród wcale nie jest idealnym miejscem. Staje się
jedynie tymczasowym schronieniem, które ostatecznie opuszczają
wszystkie bohaterki,
by
odnaleźć
drogę do harmonijnego życia we wcześniej zanegowanym
społeczeństwie.
Książka wzbudziła wiele pozytywnych emocji; doprowadziła nas do pytań, na które odpowiedzi wcale nie są jednoznaczne, a na pewno nie jednakowe dla wszystkich. Oto parę przykładowych opinii:
Nasze lutowe spotkanie przypieczętowało też trzy lata wspólnych literackich zmagań. Bardzo dziękuję wszystkim Klubowiczom za Waszą obecność; za comiesięczne spotkania udowadniające, że dyskutować o literaturze warto i że książka może być wspaniałym zalążkiem cudownej przyjaźni. Życzę i Wam, i sobie, aby się nam nigdy nie znudziło.
Za miesiąc: H.Kawakami "Sensei i miłość".
Książka wzbudziła wiele pozytywnych emocji; doprowadziła nas do pytań, na które odpowiedzi wcale nie są jednoznaczne, a na pewno nie jednakowe dla wszystkich. Oto parę przykładowych opinii:
Autorka
zaciera granicę między jawą a snem
Ta
książka jest wielką alegorią, nie można jej czytać dosłownie
Pierwszy
raz czytałam tego typu książkę, miałam inne pojęcie o islamie
Bajkowa,
w klimacie "Baśni tysiąca i jednej nocy"
Czy emancypacja w rozumieniu europejskim jest dobra?

poniedziałek, 23 stycznia 2017
Ferie w bibliotece
Zapraszamy dzieci w wieku 8-10 lat na cykl zajęć plastycznych zatytułowanych „Kartonowe cuda”. W trakcie ferii zimowych będziemy spotykać się od wtorku do czwartku o godzinie 13.00, by czarować z kartonem. W planie m.in. walentynkowe kartki, kolorowe pudełka na skarby czy karnawałowe maski.
Chęć udziału należy zgłosić telefonicznie pod nr 91 422 71 09.
Liczba miejsc ograniczona.
Prosimy o wypełnienie Zgody na udział w warsztatach
Prosimy o wypełnienie Zgody na udział w warsztatach
Zapraszamy!
czwartek, 12 stycznia 2017
Paszporty POLITYKI 2016
10 stycznia kolejny raz rozdane zostały Paszporty POLITYKI, czyli jedne z ważniejszych nagród kulturalnych w Polsce. Tegoroczna, 24. edycja, wzbogacona została o nową kategorię - Kultura cyfrowa. W kategorii Literatura nagrodę zdobyła Natalia Fiedorczuk - Cieślak, wokalistka, instrumentalistka, animatorka kultury. W debiucie o "trudnym stawaniu się matką" pt. "Jak pokochać centra handlowe" doceniono przenikliwy portret współczesnej Polski widzianej od strony matek
z wózkami, za chłodny i niebanalny obraz macierzyństwa, a także za żywy
i pełen humoru literacki język (www.polityka.pl/natalia-fiedorczuk-cieslak-laureatka-paszportow-polityki-w-kategorii-literatura)
Książka ta wyrasta z osobistych doświadczeń autorki związanych z macierzyństwem i
depresją poporodową, ale wykracza poza nie, stając się zapisem rozpadu
osobowości.
„Chodzi o taki moment w życiu, który wszystko zmienia. Huragan, który rewolucjonizuje twój światopogląd. I w moim przypadku tym czymś było macierzyństwo. Moja książka jest właśnie próbą konfrontacji z wewnętrznym kryzysem i trudnymi uczuciami izolacji, odcięcia od świata i dotychczasowych doświadczeń, w obliczu czegoś zupełnie innego, co zmienia osobowość i na co sama byś się nie zdecydowała” – mówiła autorka w rozmowie z Sylwią Szwed w „Wysokich Obcasach” (19.11.2016).
Kim jestem, kiedy rodzę dziecko? Czy wciąż sobą? Czy może wszystkim:
matką, żoną, kucharką, opiekunką, przytulającymi ramionami, zaharowaną
panią domu, tylko właśnie nie sobą? Fiedorczuk pisze o izolacji,
rozczłonkowaniu, rozczarowaniu, ale bez użalania się nad narratorką,
raczej z ironią, niż przesadną tkliwością.
„Narracja Fiedorczuk jest pozbawiona sentymentalizmu (z jakim często pisze się o macierzyństwie), za to nie brak jej autoironicznego humoru. A skąd centra handlowe w tytule? Otóż właśnie tam w godzinach przedpołudniowych chowają się sterane kobiety z wózkami. Zamiast wędrować po nieprzyjaznym mieście, mogą mieć chwilę dla siebie, kiedy dziecko uśnie. Siedzą nad kawą wśród innych matek z wózkami. Nie patrzą na siebie. Wiedzą” - pisała o książce Justyna Sobolewska („Polityka”, 22.06.2016).
Pozostali laureaci to:
Film: Jan P. Matuszyński
Nagroda za „Ostatnią Rodzinę”, najdojrzalszy artystycznie debiut
ostatnich sezonów. Za twórcze poszerzenie formuły kina biograficznego
oraz perfekcyjną współpracę z aktorami, której rezultatem stały się
wybitne kreacje odtwórców głównych ról.
Urodzony w 1984 r. Matuszyński kinem zainteresował się w wieku
czterech lat i za klasykami powtarza, że film to życie, z którego
wycięto nudę. Bohaterami jego dokumentów – jak „Deep Love” czy „Niebo” –
są podejmujący trudne wyzwania ludzie z pasją. Wyróżniona w Locarno
i obsypana nagrodami w Gdyni fabuła „Ostatnia Rodzina” to najdojrzalszy,
ale i najbardziej ryzykowny polski debiut ostatnich lat. Historia
Beksińskich została bowiem zdokumentowana przez nich samych
i wielokrotnie opisana. Film Matuszyńskiego świetnie pokazuje te
rodzinne relacje.
Teatr: Anna Smolar.
Za teatr kameralny i empatyczny, z polotem i humorem podejmujący tematy zepchnięte na margines. Za konsekwentne poszerzanie teatralnego pola oraz chęć i umiejętność dialogowania z każdym odbiorcą.
Za teatr kameralny i empatyczny, z polotem i humorem podejmujący tematy zepchnięte na margines. Za konsekwentne poszerzanie teatralnego pola oraz chęć i umiejętność dialogowania z każdym odbiorcą.
Anna Smolar urodziła się w 1980 r. i wychowała w Paryżu, ale wróciła
do kraju rodziców, by pracować w teatrze. Jej pierwszym głośnym
spektaklem byli „Aktorzy prowincjonalni” wystawieni wspólnie z Agnieszką
Holland w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu. Kolejne okazały się
różnorodne, jednocześnie bliskie życiu i przez to poruszające: „Aktorzy
żydowscy” w warszawskim Teatrze Żydowskim, „Dybuk” z Teatru Polskiego
w Bydgoszczy czy zrealizowana w Centrum Nauki Kopernik „Henrietta
Lacks”. Związki z Francją kultywuje, wystawiając francuskich autorów:
Claudela, Camusa, Giraudoux, Pommerata. Przełożyła na francuski „Miłość
z kamienia” Grażyny Jagielskiej.
Sztuki wizualne: Daniel Rycharski.
Za intrygujące połączenie duchowości z aktywizmem, konserwatyzmu
z otwartością i prowincjonalizmu z europejskością. Za nadanie całkiem
nowego sensu terminowi „sztuka wiejska”.
Daniel Rycharski urodził się w 1986 r. Po studiach w zakresie grafiki
w Krakowie powrócił do rodzinnej wsi Kurówko, gdzie mieszka i pracuje.
We współpracy z okolicznymi mieszkańcami realizował murale na stodołach,
domach i przystankach autobusowych, a później kolejne projekty osadzone
w realiach podsierpeckiej wsi. Odkrywa dla sztuki na nowo wiejską
społeczność, a przy tym zadaje pytania – na przykład o stosunek Kościoła
do mniejszości seksualnych. W 2016 r. brał udział w licznych wystawach,
wykonał też na zamówienie rolników zrzeszonych w NSZZ Solidarność
„Sztandar św. Ekspedyta”.
Muzyka poważna: Marzena Diakun.
Za konsekwentny i błyskotliwy rozwój osobowości i kariery
dyrygenckiej mimo wszelkich trudności oraz za świetną interpretację
partytury wykonanej we Wrocławiu „Zagubionej autostrady” Olgi Neuwirth.
Marzena Diakun urodziła się w 1981 r. w Koszalinie. Dyrygenturę
ukończyła z wyróżnieniem w 2005 r. w Akademii Muzycznej we Wrocławiu.
Studia podyplomowe odbyła na Universität für Musik und darstellende
Kunst w Wiedniu. Debiutowała w 2002 r. z Filharmonią Koszalińską.
Współpracowała m.in. z Orkiestrą Czeskiego Radia w Pradze, Orchestre
Philharmonique de Paris, Göteborg Opera, NOSPR w Katowicach
i Filharmonią Narodową. Sławę zyskała koncertowym wykonaniem „Umarłego
miasta” Korngolda transmitowanym we francuskim radiu i medici.tv, a nasi
jurorzy widzą w niej jedną z ciekawszych postaci nowego pokolenia
europejskich dyrygentów.
Muzyka popularna: Wacław Zimpel.
Za przełamywanie granic w muzyce, za autorskie, poparte świetnymi
umiejętnościami łączenie różnych tradycji i szukanie w nich tego, co
wspólne i uniwersalne.
Wacław Zimpel, urodzony w 1983 r. w Poznaniu, to klarnecista
klasycznie wykształcony, ale przekraczający granice muzyczne –
w przenośni i dosłownie. Grywa jazz i muzykę improwizowaną
w międzynarodowych składach, muzykę żydowską w kwartecie Ircha, nagrywa
płyty i koncertuje z muzykami z Indii. Ostatnio najbardziej pochłaniają
go relacje między duchowością muzyki Wschodu a koncepcjami zachodniej
minimal music. Te zainteresowania słychać na solowym albumie „Lines”
wydanym w 2016 r. oraz na płycie tria LAM – nagranej z Hubertem Zemlerem
na perkusji i Krzysztofem Dysem na fortepianie.
Kultura cyfrowa: Michał Staniszewski.
Za udowadnianie, że gry wideo mogą łączyć elementy wszystkich dziedzin sztuki. Za konsekwencję w badaniu granic cyfrowego medium. Za artystyczną dojrzałość „Bound”, doświadczenia, które jak dotąd najpełniej uzmysławia potencjał nowej przestrzeni twórczej – wirtualnej rzeczywistości.
Za udowadnianie, że gry wideo mogą łączyć elementy wszystkich dziedzin sztuki. Za konsekwencję w badaniu granic cyfrowego medium. Za artystyczną dojrzałość „Bound”, doświadczenia, które jak dotąd najpełniej uzmysławia potencjał nowej przestrzeni twórczej – wirtualnej rzeczywistości.
Michał Staniszewski urodził się w 1981 r., studiował matematykę, ale
życie związał z demosceną – społecznością artystyczną zajmującą się
cyfrową sztuką czasu rzeczywistego, czyli zaprogramowaną, a później
odtwarzaną na konkretnej maszynie. Wydane w 2016 r. „Bound”
współtworzonego przez niego Studia Plastic pokazuje, że dziś nominowany
działa w zupełnie innej skali. Przygotowana z myślą o konsoli
PlayStation 4 i systemie VR (virtual reality) gra – o kobiecie, która
wraca do wspomnień z dzieciństwa, przenosząc się w fantastyczny świat
kolorów i tańca – chwalona była na całym świecie za walory wizualne. Ale
cały czas drzemie w niej duch demosceny.
Wyróżnienie dla Kreatora Kultury otrzymał Jan Ptaszyn Wróblewski.
Za bycie dobrym duchem muzyki jazzowej w Polsce od
jej prapoczątków aż do dziś. Za wyprowadzenie polskiego jazzu w świat,
za udział w powstaniu serii nagrań, która pod szyldem Polish Jazz
przetrwała ćwierć wieku i właśnie powróciła po latach niebytu. Za to, że
dla całej polskiej sceny muzycznej bywał liderem, aranżerem,
organizatorem, nauczycielem i animatorem, nigdy nie traktując jazzu jako
ograniczającej konwencji. I za to, że kiedy nie gra, to jak nikt inny
potrafi o muzyce opowiadać.
Jan „Ptaszyn” Wróblewski urodził się w 1936 r. w Kaliszu. Od drugiej
połowy lat 50. profesjonalnie związany jest z dynamicznie rozwijającą
się polską sceną jazzową, jako saksofonista występując m.in. w zespołach
Jerzego Miliana i Krzysztofa Komedy. Był pierwszym polskim jazzmanem,
który grał w Stanach Zjednoczonych – jako członek orkiestry podczas
festiwalu w Newport. Później występował wielokrotnie za granicą,
a w Polsce zakładał lub liderował licznym zespołom, m.in. Polish Jazz
Quartet, komponując też i nagrywając utwory orkiestrowe oraz piosenki
śpiewane m.in. przez Ewę Bem i Andrzeja Zauchę. Stale pomaga młodym
adeptom jazzu, angażując się w warsztaty i festiwale. Od 46 lat prowadzi
też w radiowej Trójce audycję „Trzy kwadranse jazzu” – najważniejszy
program prezentujący ten gatunek muzyczny.
wtorek, 10 stycznia 2017
Klubowe potyczki
Pierwsze w nowym roku spotkanie naszego Klubu Książki było nad wyraz wyjątkowe, a to za sprawą tego, iz nasza dyskusja dotyczyła tym razem nie jednej, a dwóch książek - "Limonowa" E.Carrere oraz "Na dno szybu" L.Adamczewskiego.
Pierwsza opowiada o postaci autentycznej - jest to powieść biograficzna na temat pisarza, awanturnika, polityka Eduarda Sawienki, spleciona z historią ZSRR i Rosji, w której śledzimy losy bohatera od ukraińskiego Charkowa przez Nowy Jork, Paryż i Moskwę. Jak mówi sam autor książki:
Urodził się zaraz po wojnie i wychowywał na
Ukrainie, tam był kimś w rodzaju młodocianego przestępcy. Potem
został poetą, tworzącym poza oficjalnym obiegiem, bez papierów
żyjącym w Moskwie ery Breżniewa. Stamtąd w latach 70. emigruje do
Nowego Jorku, gdzie bieduje, wiodąc barwne życie. Ten nowojorski
okres dokumentuje jego pierwsza powieść – To ja, Ediczka.
Książka ta ukazała się najpierw we Francji. Limonow przenosi się
do Paryża, gdzie żyje jako pisarz w latach 80. Wtedy też go
osobiście poznaję.
(...)
Nigdy nie osiągnął masowego sukcesu, ale stał
się gwiazdą w pewnych wąskich kręgach. Nawet nie tyle należących
do literackiego establishmentu, ile najbardziej wówczas w całym
Paryżu modnych, jednocześnie najbardziej światowych i
alternatywnych. To były czasy punka, pewnej frywolność, okres
najlepszej koniunktury na prowokacje i paradoksy. Limonow, publicznie
mówiący, że Sołżenicyn to „stary kretyn”, wznoszący toasty
na cześć Stalina doskonale się w niej odnajdywał. Wszyscy
uważali, że na tle śmiertelnie poważnych, nudnych i szlachetnych
rosyjskich dysydentów on jest jak powiew świeżego powietrza. To
był najszczęśliwszy okres w jego życiu. To wszystko skończyło
się, gdy upadł Związek Radziecki. Limonow porzuca Paryż, dołącza
do Serbów w trakcie wojny w Bośni.
(...)
Po wojnie Limonow wraca do Rosji, tworzy osławioną
Partię Narodowo-bolszewicką, wszyscy postrzegają go wtedy jako
jakieś zwariowane połączenie sieroty po ZSRR i faszysty. Na
początku poprzedniej dekady zostaje osadzony w więzieniu pod
zarzutem próby zamachu stanu w Kazachstanie. Siedział prawie trzy
lata. Po tym przyjął kolejne wcielenie: stał się jednym z liderów
demokratycznej opozycji przeciw Putinowi w Rosji. (...) Jego biografia to zresztą nie tylko
materiał na znakomitą powieść przygodową, ale także doskonały
symbol tego, co stało się z Rosją i rosyjską inteligencją po
upadku komunizmu.
(...)
On całe życie jest wierny ideałowi siebie, jaki wypracował sobie, gdy był małym chłopcem. Od dzieciństwa Limonow chciał tak naprawdę tylko jednego: być bohaterem narodowym. Jeszcze przed emigracja pisze poemat "My, bohater narodowy". Ale bohater to nie znaczy "człowiek sukcesu", wręcz przeciwnie. Bohater może być na dnie, może być wielkim looserem, ale nie może się sprzedać.
(http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/carrere-limonow-zawsze-chcial-byc-bohaterem/)
A co mówi o sobie sam bohater?
Czuje się Pan szczęśliwy?
Oczywiście. A jakże. Wszyscy - zawodowcy i amatorzy - uważają mnie za największego rosyjskiego pisarza. I jednocześnie jestem jednym z głównych rosyjskich polityków. Byłem wspaniałym chłopakiem, w młodości pracowałem w charkowskich fabrykach. czego chcieć jeszcze? Niesamowite życie miałem.
(http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/limonow-nie-lubie-spokojnego-glupiego-zycia/)
Druga książka - "Na dno szybu" Leszka Adamczewskiego - to zbiór kilkunastu sensacyjnych reportaży z dziejów Górnego Śląska, przede wszystkim z czasów drugiej wojny światowej i okresu powojennego. We wstępnym fragmencie książki czytamy:
"Na dno szybu" nie jest pracą naukową czy popularno-naukową o dziejach Górnego Śląska w latach 1939 - 1945. Z premedytacją pominąłem wiele ważnych wątków, koncentrując się głównie na wydarzeniach i sprawach, o których rzadziej piszą zawodowi historycy. Wojenne losy skarbów kultury, tajne bronie oraz tajne narady i akcje to także elementy historii Górnego Śląska. Nawet w tak głośnej sprawie, jak prowokacja gliwicka z 31 sierpnia 1939 roku, można znaleźć elementy pomijane przez oficjalną historiografię.
(Na dno szybu : od Oberschlesien do Górnego Śląska / Leszek Adamczewski, Replika, cop. 2013, s.24)
Książka dodatkowo opatrzona jest wieloma zdjęciami, szkicami i materiałami archiwalnymi, co czyni jej lekturę jeszcze bardziej interesującą.

Kolejne spotkanie 2 lutego z książką "Kobiety bez mężczyzn" S.Parsipur.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















