wtorek, 30 czerwca 2026

Anglik, który ocalił japońskie wiśnie- Naoko Abe

 


W tym miesiącu postawiliśmy na biografie i to nie byle jaką. Zaczytani byliśmy w historii pewnego mężczyzny, dzięki któremu możemy podziwiać drzewa japońskich wiśni na całym świecie, a w szczególności w Japonii.

Ingram Collingwood bo o nim mowa to postać nietuzinkowa, która swoim zaangażowaniem, wytrwałością i  pasją przeszła do historii nie tylko botaniki ale także ornitologii. Czytając tę książkę nie mieliśmy pojęcia o tym, że taka postać jak Ingram istniała, po lekturze natomiast byliśmy zaskoczeni rozmachem całego przedsięwzięcia. Nasz bohater był osobą, która miała całkowity szacunek i oddanie zarówno faunie jak i florze, traktował je z należytym  szacunkiem, starając się pozostawić po sobie coś dobrego. Wszystko się zaczęło od niewinnej wycieczki do kraju kwitnącej wiśni, Ingram z miejsca zakochał się w tym kraju i jego symbolu, gdy po kilku latach, a dokładnie w 1926 roku wrócił do Japonii i zobaczył spustoszenia jakie się dokonały, za punkt honor postawił sobie odbudowanie całego gatunku japońskiej Sakury. Jeżdżąc po całej Japonii zbierał szczepki drzewek do swojej kolekcji aby potem w trudach i nie raz z kompletnym fiaskiem rozmnażać co nowe odmiany. 

Jednak ta książką to nie tylko historia samego Ingrama, to też opis Japonii i zmian zachodzących na przestrzeni wieków, od czasów samurajów po czasy nowożytne i jej stosunków z Wielką Brytanią. 
Jeżeli chodzi o mnie to drażniła mnie ilość nazw drzewek, ich łacińskich określeń i nazwisk poszczególnych osób, które miały duży wpływ na całe życie Ingrama i jego przygody z wiśniami. Minusem są także czarno białe zdjęcia japońskich wiśni.
Poza tymi drobnymi aspektami książka, która daje nadzieje i przywraca wiarę w człowieka. Napisana ładnym językiem z wplecionymi japońskimi wierszami haiku nadaje całości przyjemny, lekki charakter. Czytało się nam te pozycje bardzo przyjemnie, polecamy :)

poniedziałek, 25 maja 2026

Chmurnik-Joanna Wtulich

 Podczas majowego spotkania rozmawialiśmy o książce : Chmurnik"- Joanny Wtulich,




Chmurnicy znani są od zarania dziejów. W wierzeniach słowiańskich znani lepiej pod nazwą Płanetników. Najczęściej przedstawiani byli oni jako czarnoskórzy wysocy, potężnie umięśnieni mężczyźni, ciągnący napięte liny do których przywiązane były chmury. W tej książce jednak nic takiego nie będzie miało miejsca. 

Chmurnik to historia mroczna, pełna nienawiści, bólu i cierpienia, a wszystko to spaja przeznaczenie. Głównym bohaterem książki jest Grzegorz, syn ostatniego Chmurnika w Bieszczadach. Chce zacząć żyć swoim życiem i w tym celu wyjeżdża do Wrocławia. Jednak przez śmierć swojego ojca zmuszony jest do powrotu. Zostaje tym samym wplątany w intrygę snutą przez wiele, wiele lat. Grzegorzowi przyjdzie zapłacić za powrót bardzo wysoką cenę. 
W tej powieści świat realny miesza się ze światem magicznym, a tajemnica goni tajemnicę. Zranione serce jest zdolne do wyrządzenia wielkiej tragedii, a konsekwencje przyjdzie ponieść niewinnym. Wszystko w tej książce toczy się dookoła wody, to w niej według bohaterów książki drzemie siła mogąca dać życie jak i zabrać życie. 
Książkę polecamy każdemu, kto lubi nie do końca łatwe historie, gdzie bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów. Jest to również świetna pozycja dla osób lubiących realizm magiczny szczególnie z pogranicza mitologii słowiańskiej. 


środa, 6 maja 2026

Zgiełk serca. Opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej- Małgorzata Czyńska

 Podczas kwietniowego spotkania dyskutowaliśmy na temat niezwykle barwnej postaci jaką była Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.


Jak pisze sama autorka, Maria była kobietą naznaczoną miłością i wpływem planet. I na tym wpływie planet oraz jej związków ów książka miała się skupiać, nie do końca moim zdaniem autorce udało się uchwycić ten aspekt życia poetki i malarki. Opisane w książce jej trzy małżeństwa ( z Władysławem Bzowskim, Janem Pawlikowskim oraz Stefanem Jasnorzewskim) oraz liczne romanse, pokazują dobitnie jak pragnącą miłości była Maria Pawlikowska. Problemem moim zdaniem było jej nastawienia do miłości, związków i partnerów, mianowicie wszystko albo nic, wykazywała postawę ma być tak jak ja chcę albo wcale. Nie było to dobrą postawą w żadnym z jej nieudanych małżeństw. Dużą rolę w jej życiu odegrała rodzina, a dokładnie jej ojciec, który sprawił, że nasza poetka była nader rozpieszczoną osobą. Bardzo zżyta, momentami najczęściej w tych niepotrzebnych momentach ( jak podróż pośluba) nierozłączna. 

Książa moim zdaniem malująca obraz Marii jako osoby samolubnej, roztrzepanej, żyjącej swoim własnym życiem, w swoim własnym świecie. Wychowywana w rodzinie artystycznej i wyrastanie w takim duchu sprawiło, że poetka była ciepło odbierana tylko w wąskim gronie artystów. Była osoba bardzo dystansującą się od świata innego niż artystyczne. Ze względu na swoją wadę postawy, bardzo krucha i próbująca za wszelką cenę ukryć swoje niedoskonałości. 


piątek, 10 kwietnia 2026

Dół- Andrej Platonov

 



Podczas marcowego spotkania rozmawialiśmy na temat książki "Dół"- Andreja Platonova... nie była to łatwa lektura. autor należy do wybitnych pisarzy literatury rosyjskiej i chociaż dzisiaj stawiany na równi z Tołstojem czy Czechowem to jego wywrotowe i prześmiewcze jak na tamten czas książki, sprawiły że był usuwany w cień.
W swojej książce opisuje ideologie planu pięcioletniego. Tytułowy dół to miejsce pod nowy dom dla wszystkich proletariuszy. Kto zlecił i kiedy ma się zakończyć budowa nie wie nikt. Jedno jest pewne, ma powstać jak najszybciej, przy jak największym nakładzie sił przy jednoczesnym braku środków. Budowa od samego początku skazana na klęskę, jednak wiedza ta nie przeszkadza robotnikom w pracy. Książka smutna, brudna. Bohaterowie zgorzkniali i wypruci z jakichkolwiek uczuć- są tylko częścią masy ludzkiej mającą wykonywać polecone im zadanie.




Z lekki opóźnieniem ale tak prezentuje się nasz skład, prawie cały skład. Mamy już 12 lat 💪💪💪

 

środa, 8 kwietnia 2026

poniedziałek, 23 lutego 2026

Pięć ran-Kirstin Valdez Quade

Luty to miesiąc w którym nasz klub książki obchodzi jubileusz. W tym roku świętowaliśmy 12-lecie Dyskusyjnego Klubu Książki, omawiając przy tym książkę " Pięć ran-Kirstin Valdez Quade



Ciężko napisać coś, gdy powieść Cię nie porwała. moim zdaniem cała historia nie powala. Nie ma w niej nic co by świadczyło o jej wyjątkowości, może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Miała to być opowieść o pewnej rodzinie, rodzinie jakich wiele na świecie, rodzinie w której są wzloty i upadki, gdzie ktoś musi sięgnąć dna, żeby mógł zacząć żyć. Historia gdzie tragedia naznacza ludzi na resztę ich życia ale gdyby nie ta tragedia to nie byliby wstanie się zmienić.
Książka opowiada losy rodziny Padillo, gdzie głównym filarem trzymającym rodzinę w całości jest matka Yolanda. Syn Amadeo bohater nie radzący sobie ze swoim życiem, znajdującym ukojenie w alkoholu. Jego córka Angel, która ucieka do kochającej babci by tam w spokoju móc zając się sobą i swoim nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Mamy tutaj trzy przeplatające i wpływające na siebie historie: pierwsza to historia Yolandy i jej nieuleczalnego raka mózgu, drugą historia jest historia  jej syn i próba zrozumienia jego postrzegania świata. Trzecią natomiast jest świat widziany oczami szesnastoletniej ciężarnej córki i tego jak powinna wyglądać rodzina. 
Historia rodziny pełna niedomówień, niezabliźnionych ran, niewyjaśnionych sytuacji. Napisana jest ona jednak pięknym językiem, dzięki przekładowi Agi Zano co według mnie trochę zmniejsza uczucie znudzenia całą tą historią.