Podczas październikowego spotkania klubu, dyskutowaliśmy na temat książki, która w 2025 roku zdobyła nagrodę NIKE oraz NIKE czytelników.
Książka trudna, nie tylko ze względu na temat ale i na sposób jej napisania. Moim zdaniem, autorka używając takiego, a nie innego języka chciała pokazać jak trudne jest życie samotnej matki z dzieckiem, które żyje w spektrum autyzmu. Gdzie wszystko kręci się dookoła rytuałów potrzebnych do normalnego funkcjonowania rodziny. Książek gdzie tematem przewodnim jest spektrum autyzmu jest w literaturze wiele, jednak wydaje mi się, że takiej dosadnej, która swoim językiem pokazuje jak wymagające jest normalne funkcjonowanie jest bardzo mało.
Z ręka na sercu się przyznam, że mnie ta książka pokonała. Nie pamiętam już kiedy, jakakolwiek lektura wywoływała by u mnie aż tak dużą niechęć do sięgnięcia po nią. W tym przypadku, ta niechęć narastała ze strony na stronę. Dla mnie ale i nie tylko dla mnie, książka była przeintelektualizowana. Słownictwo było momentami wyciągnięte z kosmosu. Ilość porównań i to jak one były specyficzne nie pomagały w odbiorze całej lektury. Jedno jest pewne, ta książka nie sprawiła mi żadnej przyjemności czytania.









